Rowerowa przygoda wzdłuż Bałtyku – trasą R10 ze Słupska do Gdyni
Sierpniowe dni to idealny czas, by odkrywać polskie wybrzeże. My postanowiliśmy zrobić to w nieco aktywniejszej formie – na rowerach, wybierając fragment trasy R10 (EuroVelo 10), prowadzący ze Słupska do Gdyni. W ciągu czterech dni udało nam się połączyć sportową wyprawę z odkrywaniem uroków nadmorskich miasteczek, rezerwatów przyrody i miejsc o niezwykłej historii.

Pierwsze kilometry: Słupsk – Ustka – Rowy
Podróż rozpoczęliśmy w Słupsku, mieście pełnym zabytków, gdzie dawna historia Pomorza przeplata się z nowoczesnością. Krótki spacer pozwolił nam rzucić okiem na Zamek Książąt Pomorskich i piękny ratusz, a następnie ruszyliśmy w stronę Doliny Charlotty – miejsca, które łączy funkcję hotelu, parku rozrywki i amfiteatru, słynącego z koncertów gwiazd światowej sceny rockowej.
Kolejny przystanek to Ustka – nadmorskie uzdrowisko, które przyciąga szeroką plażą, klimatycznym portem i spacerową promenadą. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej, by zakończyć dzień w Rowach, niewielkiej, spokojnej miejscowości położonej przy wejściu do Słowińskiego Parku Narodowego. Już tutaj dało się poczuć wyjątkowy klimat nadmorskiej przyrody.

W krainie jezior, wydm i latarni – z Rowów do Karwieńskich Błot
Następnego dnia kierowaliśmy się na wschód, w stronę Łeby. To jedno z najpopularniejszych nadmorskich miast, ale my szukaliśmy czegoś więcej niż tylko plaży. Zatrzymaliśmy się przy punkcie widokowym na jezioro Łebsko – największe jezioro przybrzeżne w Polsce i jednocześnie trzecie co do wielkości w kraju. Ten ogromny akwen, oddzielony od Bałtyku mierzeją, jest miejscem niezwykłym – jego brzegi porastają rozległe trzcinowiska, które stanowią ostoję dla setek gatunków ptaków. Z tafli jeziora rozpościera się widok na ruchome wydmy, jeden z symboli Słowińskiego Parku Narodowego.
Nieco dalej czekała na nas latarnia morska Stilo, ukryta pośród lasów w Osetniku. Zbudowana na początku XX wieku z żeliwnych segmentów, sprowadzonych z Niemiec, wyróżnia się charakterystycznymi pasami w kolorach bieli, czerwieni i czerni. Ze szczytu latarni rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama morza, plaży i sosnowych borów.
Kolejne kilometry prowadziły nas przez nadmorskie miejscowości, aż do Dębek, znanych z szerokiej plaży i wakacyjnej atmosfery. Dzień zakończyliśmy w Karwieńskich Błotach Drugich, spokojnej wsi letniskowej, gdzie w otoczeniu pól i lasów mogliśmy odetchnąć po intensywnej trasie.

Rewa i Gdynia – spotkanie z zatoką
Trzeci dzień wyprawy był zwieńczeniem naszej rowerowej przygody. Kierowaliśmy się ku Zatoce Puckiej, a jednym z najbardziej malowniczych przystanków okazała się Rewa. To miejsce wyjątkowe – w głąb zatoki wysuwa się piaszczysta łacha zwana Mewią Rewą, która przy odpływach zdaje się łączyć ląd z oddaloną o kilka kilometrów Mierzeją Helską. Dla turystów to rajski widok, a dla sportowców – idealne warunki do uprawiania kitesurfingu. Widok dziesiątek kolorowych latawców unoszących się nad wodą zapamiętamy na długo.
Po dotarciu do Gdyni odwiedziliśmy nowoczesną Marinę Gdynia – port jachtowy, w którym cumują żaglówki i jachty z całej Europy. Spacer nadmorską promenadą i chwila relaksu w tętniącym życiem mieście były idealnym zakończeniem naszej wyprawy.

Pendolino w stronę domu
17 sierpnia nadszedł czas powrotu. Tym razem zamieniliśmy rowery na komfortowy pociąg Pendolino, który w zaledwie 2 godziny i 40 minut dowiózł nas do domu. Po dniach pełnych aktywności była to przyjemna i szybka podróż.
Podsumowanie
Czterodniowa wyprawa rowerowa trasą R10 ze Słupska do Gdyni pozwoliła nam połączyć ruch i przygodę z odkrywaniem uroków polskiego wybrzeża. Od historycznych miast, przez dziką przyrodę Słowińskiego Parku Narodowego, aż po nowoczesne nadmorskie kurorty – każdy dzień przynosił nowe wrażenia. To trasa, która pokazuje Bałtyk w pełnej różnorodności i z pewnością pozostanie w naszej pamięci na długo.



Opublikuj komentarz